2013-07-02

Nie warto narzekać na młodzież, ale wskazywać cele i zachęcać do rozwoju. WYWIAD

Wywiad z Adamem Karasiewiczem ? reżyserem i twórca teatrów amatorskich, nauczycielem I LO w Łapach, radnym tej kadencji. Laureatem nagrody Burmistrza Łap (2010) i nagrody Marszałka Województwa (2012).

Roman Czepe: Panie Adamie, od trzech lat współpracujemy w Radzie Miejskiej jako radni tego samego Klubu. W czasie sesji, no, powiedzmy, że w przerwach sesji, nieraz rozmawiamy o samorządzie, ale często i o pana działalności, więc może utrwalimy to – naszym Czytelnikom i dla historii. Czy zechce pan odpowiedzieć na parę pytań dla naszego Portalu?

Adam Karasiewicz: Oczywiście, proszę bardzo.

R. Czepe: Może zaczniemy od teatru? Jak się zaczęło pana zainteresowanie teatrem?

A. Karasiewicz: Na początku były konkursy recytatorskie i jakieś drobne sukcesy z nimi związane. Przygoda z teatrem zaczęła się na początku studiów, kiedy w Łapach pojawił się, nieżyjący już, profesor białostockiego wydziału sztuki lalkarskiej, warszawskiej PWST – Andrzej Brzeziński, który zebrał w naszym mieście grupę młodzieży, chcącej stworzyć teatr amatorski. Mieliśmy wówczas z koleżankami i kolegami wiele zapału i choć grupa nie doprowadziła do żadnej premiery, to dała początek prawdziwej pasji.

R. Czepe: Stworzył pan kilka teatrów amatorskich. Kiedy pojawił się u pana zamysł, aby młodych ludzi wciągać w działania teatralne?

A. Karasiewicz: Po nieudanym starcie teatru profesora Andrzeja Brzezińskiego – zabrakło, niestety, funduszy na powołanie zespołu teatralnego – pomyślałem, że może warto wziąć sprawy w swoje ręce. Założyliśmy wraz z kolegami własny teatr amatorski,  który wtedy nosił nazwę Dwunastu. Dzięki przychylności księdza dziekana Piotra Faltyna zaczęliśmy spotykać się w salach parafialnych przy kościele św. Piotra i Pawła w Łapach. Tak powstał pierwszy spektakl. Było to misterium wielkanocne, wystawione dla publiczności Łap w kwietniu 1996 roku w sali kina. Zainteresowanie mieszkańców było tak wielkie, że graliśmy później jeszcze kilkakrotnie. Zawsze przy komplecie na widowni. Aktor, który wtedy wcielił się w rolę Chrystusa, wkrótce podjął naukę w seminarium Pallotynów i dziś jest ojcem zakonnym w tym zgromadzeniu. Te nasze udane początki spowodowały, iż postanowiliśmy kontynuować działalność.

R. Czepe: Występował pan w bardzo znanym kabarecie „Widelec”, chyba od 1997 roku? Jak długo? Czym dla pana było to ważne doświadczenie? Czego pana nauczyło?

A. Karasiewicz: Zacząłem od 20 lipca 1997 roku w Mońkach, w sumie było około czterdziestu występów, w tym na najbardziej prestiżowych festiwalach kabaretowych w kraju. To były czasy, kiedy Widelec zaczynał zdobywać ważne nagrody i popularność. Występy w tej grupie pozwoliły mi poznać środowisko znanych polskich kabareciarzy. Sam nawet zaczynałem pisać własne teksty, tworząc w Łapach kabaret Cmok. Współpracę z Widelcem przerwał wyjazd do Warszawy. Ostatni raz zagrałem z grupą na jubileuszowym występie z okazji 10-lecia grupy, kiedy to wspólnie z kolegami biliśmy rekord Ginesa (24-godzinny występ kabaretowy). Bardzo żałuję, że Widelec stracił swoją szansę na zaistnienie w mediach ogólnopolskich, to była naprawdę mocna grupa, która znajdowała się dosłownie o włos od  wielkiej sławy. Dziś, kiedy w telewizji oglądam inne najbardziej popularne kabarety, wspominam czasy, kiedy wspólnie konkurowaliśmy na festiwalach i nie zawsze było tak, że to oni wygrywali.

R. Czepe: Najpierw pracował pan w łapskim Domu Kultury, a potem jakiś czas w Warszawie i chyba w Łomiankach pod Warszawą? Ale powrócił pan do Łap? To korzyść dla Łap, ale czy nie żałuje pan?

A. Karasiewicz: Kolejne spektakle i zainteresowanie publiczności doprowadziły do tego, że opiekę nad Teatrem Dwunastu objął Dom Kultury w Łapach. Tu zaczęły powstawać nowe spektakle i grupy – między innymi „młodszy brat” Dwunastu: Teatr Pstryk. W tym czasie kończyłem także studia na Uniwersytecie w Białymstoku, po których postanowiłem rozpocząć pracę w wyuczonym zawodzie polonisty. Złożyłem dokumenty w stolicy i tak stałem się, już faktycznie, nauczycielem języka polskiego w Zespole Szkół Elektroniczno-Mechanicznych i CXVII Liceum Ogólnokształcącym w Warszawie. Jednocześnie nie zapominałem o teatrze. Założyłem i prowadziłem grupy teatralne w Młodzieżowym Domu Kultury „Bielany”, w Ognisku „Stara Prochownia” oraz w Domu Kultury w Łomiankach. Bardzo dobrze wspominam ten okres. Dostarczył wielu niezapomnianych przeżyć i doświadczeń. Po czteroletnim pobycie w Warszawie pojawiła się propozycja pracy w łapskim liceum. Naturalnie, wahałem się, ale zwyciężył sentyment do rodzinnych stron. Postanowiłem wrócić. Z perspektywy czasu oceniam, że była to dobra decyzja.

R. Czepe:  A jak pańska rodzina przyjmuje pana zainteresowanie teatrem i pracę po godzinach, częstą nieobecność w domu?

A. Karasiewicz: No cóż, czasem trudno jest pogodzić to wszystko, ale zawsze mogę liczyć na wyrozumiałość i pomoc bliskich, zwłaszcza mojej żony.

R. Czepe:  Bywam na pana przedstawieniach i odnoszę wrażenie, że młodzież lubi grać i dobrze się przy tym bawi.

A. Karasiewicz: Teatr to rzeczywiście doskonałe miejsce na zabawę. Scena daje niepowtarzalną możliwość wcielania się w inną postać, bycia kimś innym, czego na co dzień nie doświadczamy w życiu. To ogromna frajda. Młody aktor, stając się twórcą, odkrywa w sobie nowe pokłady emocji, których często sobie nie uświadamiał. Szybko dostrzega, że tekst dramatyczny pozwala mu na własną wypowiedź na temat otaczającej go rzeczywistości.

R. Czepe: Ale, co równie ważne, aktorzy mają w Łapach swoje duże rówieśnicze środowisko odbiorców. Na spektakle przychodzi mnóstwo młodzieży. Często nie ma miejsc, stoją pod ścianami, siedzą na parapetach. Tego zagłębia odbiorców teatru szczególnie chcę panu pogratulować.

A. Karasiewicz: Łapska publiczność to rzeczywiście fenomen. Ludzie tłumnie przychodzą na spektakle, często z pokorą znosząc trudne warunki lokalowe. Wszystkie zespoły, przyjeżdżające tu z Polski, podkreślają dojrzałość i inteligencję naszej widowni i zawsze są pod dużym wrażeniem. Łapska publiczność, także ta młodzieżowa,  jest bardzo wyrobiona i życzliwa. Chcę podkreślić, że w tej wypowiedzi nie ma ani cienia kokieterii, a jedynie zebrane opinie zespołów z Warszawy, Kielc, Suwałk, Nowej Soli, Nieporętu czy Białegostoku.

R. Czepe: I także to wyraźnie widać, że młodzież pana lubi i ceni. Ale chyba nie zdobywa pan sympatii młodzieży przez brak wymagań? Czy jest pan wymagającym reżyserem i pedagogiem?

A. Karasiewicz: Myślę, że o to trzeba by zapytać moich uczniów i aktorów. J

R. Czepe: Byłem w DK na spotkaniu z Janem Nowickim i pamiętam, z jaką wielką życzliwością odnosił się do pana, pańskich działań, do aktorów i ich pracy. Pytałem potem pana o to i wiem, że to fascynująca historia. Muszę to od pana usłyszeć znów, aby zapisać. Jak więc zaczął się dla pana kontakt z mistrzem Nowickim?

A. Karasiewicz: Pewnego razu zostaliśmy zaproszeni do Kielc, gdzie gościł nas znakomity teatr Ecce Homo. Na widowni znajdował się wówczas Jan Nowicki, który był honorowym gościem wieczoru. Po spektaklu pan Jan przyszedł do nas do garderoby. Długo i entuzjastycznie gratulował występu. Stwierdził między innymi, że doskonale oddaliśmy klimat prozy Czechowa. Zauważył także, iż nasz aktor, odtwarzający rolę rosyjskiego pisarza, jest niemal sobowtórem pierwowzoru. Później sprawdziliśmy to z portretem Czechowa i rzeczywiście okazało się, że podobieństwo jest uderzające. Młodzież z teatru bardzo szybko nawiązała doskonałą relację z panem Janem Nowickim, który już po chwili dla aktorów naszej grupy był po prostu „wujkiem Jankiem”. Dlatego właśnie udało się zaprosić Jana Nowickiego do Łap. To przedłużyło i pogłębiło naszą znajomość. Dla nas poznanie Pana Jana, zwłaszcza od kulis, jest też ważnym doświadczeniem zarówno życiowym jak i scenicznym. To niezwykle bezpośredni, serdeczny, życzliwy człowiek. I znakomity pedagog.

R. Czepe: Czy w  Łapach młodzież jest zdolna teatralnie? Jak odkrywa pan tutaj talenty?

A. Karasiewicz: Talentów aktorskich w Łapach nie brakuje i co chwilę  objawiają się nowe. Ludzie po prostu przychodzą, by spróbować swoich sił w teatrze. Nie stosuję żadnej selekcji. Ci, którym się to spodoba, zostają na dłużej. Ale, jak w każdej dziedzinie, oprócz talentu potrzebna jest też wytężona praca, by osiągnąć sukces. I to jest prawdziwy sprawdzian talentów.

R. Czepe: A w ogóle jaka jest dzisiejsza młodzież? Odwiecznie się na młodzież narzeka. A pan, co sądzi?

A. Karasiewicz: To tak naprawdę bardzo trudne pytanie, bo wymaga ogromnego uogólnienia. Gdybym jednak miał wymienić kilka cech współczesnej młodzieży, zaliczyłbym do nich: optymizm, spontaniczności, aktywność i chęć ciągłego poszukiwania. Myślę, że nie warto narzekać na młodzież, ale wskazywać jej cele i zachęcać do rozwoju.

R. Czepe:  Jest pan reżyserem, scenarzystą, organizatorem teatru, ale jak patrzy pan na to jako pedagog?

A. Karasiewicz: Teatr i próbowanie swoich sił na scenie ma duży wpływ na kształtowanie się charakteru młodego człowieka, który uczy się poprzez to umiejętności wyrażania emocji, współpracy w grupie, odpowiedzialności. Sukces zespołu  jest przecież zawsze efektem wysiłku wszystkich aktorów. Każda, nawet najmniejsza rola, buduje widowisko. Tak więc każdy jest potrzebny i ważny.

R. Czepe: Pańskie działania zostały wyróżnione przez łapski samorząd – w 2010 r. został pan laureatem pierwszej edycji Nagrody Burmistrza Łap „Kryształowa  Podkowa”[1]. Miałem przyjemność ją panu wręczać, ale laureatów ustalała Kapituła Nagrody i chcę powiedzieć, że Kapituła nie miała żadnych wątpliwości, że pan powinien być nagrodzony. Jej przyznanie uzasadniono następująco: „Za stworzenie w Łapach "zagłębia" teatru amatorskiego, zdobywającego serca rzeszy wiernej publiczności. Za niezwykle skuteczne propagowanie idei amatorskiego ruchu teatralnego oraz pełne pasji i twórczego zaangażowania realizowanie nowych przedstawień, nagradzanych i wyróżnianych w kraju. Za wyjątkowy talent instruktorski oraz umiejętność skupiania młodych ludzi wokół teatru”.

A. Karasiewicz: To bardzo zaszczytne wyróżnienie i chciałbym tutaj powiedzieć, że nie byłoby tej nagrody bez zaangażowania dziesiątek, a może już i setek osób. Młodzieży, dzieci oraz ich rodziców, którzy okazują mi zaufanie i przysyłają swoje pociechy na zajęcia teatralne. To także ich nagroda.

R. Czepe: Przeczytałem, że został pan uhonorowany tytułem „Instruktora roku” przyznawanym przez Towarzystwo Kultury Teatralnej w Białymstoku.

A. Karasiewicz: Tak, wyróżnienie to przyznano mi w 2006 roku i  jest to dla mnie duży honor.

R. Czepe: W 2012 r. otrzymał nagrodę Marszałka Województwa Podlaskiego w dziedzinie kultury. To duże wyróżnienie.

A. Karasiewicz: Dyrektor Domu Kultury Grzegorz Perkowski powiedział pewnego razu, że za moją działalność powinno się mnie zgłosić do tej nagrody. Pomyślałem, że to zbyt duże wyróżnienie, ponieważ  nagroda ta przyznawana jest bardzo znaczącym osobowościom naszego regionu, które wniosły ogromny wkład w rozwój kultury. Ja za taką osobowość absolutnie się nie uważam. Często też nagroda ta wręczana jest za całokształt dokonań  artystycznych. Dlatego  podszedłem dosyć sceptycznie sugestii dyrektora. Ale on postawił na swoim i zgłosił wniosek, a kapituła, rozpatrując zgłoszenia, uwzględniła moją osobę, co dla mnie było oczywiście wielkim wyróżnieniem, ale i ogromnym zaskoczeniem. Muszę jednak bezwzględnie powiedzieć, że nagroda ta jest także efektem pracy wszystkich tych, z którymi na co dzień tworzymy teatr amatorski, począwszy od moich przełożonych, przez współpracowników, tych, którzy pomagają tworzyć scenografię, kostiumy, muzykę, do spektakli, a skończywszy na młodych, znakomitych aktorach. Wszystkim im pragnę za to podziękować.

R. Czepe: Jest pan założycielem wielu teatrów amatorskich. Ile teatrów, czy grup teatralnych, pan powołał do życia? W jakim okresie? Które istnieją do dziś?

A. Karasiewicz: Wymieniając chronologicznie,  w Łapach były to teatry: Dwunastu, Pstryk, Kaprys, Nie Teraz, Rampa Pampa, Mniejsza o To, a w Warszawie i w Łominakach: Faflące, Huta, Drops, Prochownia. Z nich obecnie działają Kaprys (grupa studencka i gimnazjalna) oraz Mniejsza o To (licealna).

R. Czepe: Zdobywał pan teatrami laury na licznych festiwalach. Czy może pan powiedzieć o najważniejszych?

A. Karasiewicz: Rzeczywiście tych festiwali było sporo. Zapamiętuje się zazwyczaj te, na których zdobywaliśmy największe laury. Do najbardziej znaczących zaliczyć można bez wątpienia I nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym FEST w Suwałkach, I nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Dionizja” w Ciechanowie, Grand Prix i nagrodę „Złotego Gargulca” na Teatralnych Spotkaniach Zamkowych w Szydłowcu i wiele, wiele innych. Naprawdę nie sposób ich wszystkich wymienić. Warto jednak jeszcze wspomnieć o podwójnym Grand Prix (jury profesjonalne i młodzieżowe) oraz dwóch głównych nagrodach aktorskich (wszystko w jednej edycji) na Ogólnopolskim Festiwalu „Garderoba Białołęki” w Warszawie. Jako ciekawostka: zdarzył się też taki festiwal (w Łomży), podczas którego 5 spośród 7 nagród aktorskich zdobyła młodzież z naszych grup (czasami na jednym festiwalu wystawiamy dwa spektakle). To pokazuje ogromny potencjał aktorski młodzieży z Łap.

R. Czepe: Czy da się policzyć, ile do tej pory było występów?

A. Karasiewicz: Wszystkich zagranych spektakli nie sposób policzyć. Można natomiast spróbować zsumować liczbę wszystkich zagranych przedstawień premierowych. Ostatnio próbowałem tego dokonać i wyszło mi, że do tej pory zrealizowałem około stu różnych spektakli. Były one wystawiane między innymi w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Kielcach, Warszawie, Krośnie, Świdnicy, Nowej Soli, Świnoujściu i wielu innych miejscowościach.

R. Czepe: Był pan kilkunastu laty pomysłodawcą „Tygodnia Teatru” w łapskim Domu Kultury – przeglądu teatru amatorskiego, stanowiącego przegląd teatrów młodzieżowych. Domyślam się, że to wielka praca organizacyjna, logistyczna, gdy licznie przyjeżdżają grupy teatralne z kraju, ale dodatkowo dla pana jest to praca reżyserska, bo co roku przygotowuje pan na ten przegląd nowe spektakle łapskich teatrów. Od kiedy się to dzieje w Łapach i jakie są pana spostrzeżenia na temat tych „Tygodni”. Na czym polega ich wartość?

A. Karasiewicz: To prawdziwy maraton teatralny. Na przykład podczas zeszłorocznego XV Łapskiego Tygodnia Teatru w ciągu ośmiu dni wystąpiło sześć grup teatralnych. Wystawiono 12 spektakli, w tym 4 premiery. Przez naszą salę widowiskową przewinęły się m.in.: Teatr Park z Warszawy z Podwórzowym Ojratorium "Wianki" w reżyserii Stanisława Dembskiego, Michał Pustuła z Teatru Ecce Homo z Kielc (wykonał monodram na motywach powieści, Fiodora Dostojewskiego „Gracz”), Teatr Aktywny z Łomży (przedstawił spektakl „No future?”),  Teatr Mandragora z Białegostoku z „Tragedią do śmiechu – komedią do łez, czyli tragedią Priama i jego Tyzbe”, Teatr Łups z Piaseczna (z "Poskromieniem złośnicy" Williama Szekspira). W marcu tego roku, w czasie XVI Tygodnia Teatru znów zaprosiliśmy grupy teatralne z różnych miast Polski. Występowały m.in. w monodramach Anna Urbanowicz i  Aleksandra Nowosadko z Suwałki, był Teatr Nieogarnięci z Juchnowieca, Teatr Tadamm! z Łomży, Teatr Kuomonoqe z Białegostoku, studencki „jakby kabaret”, Teatr Ecce Homo z Kielc i inne. Mnóstwo teatrów i przedstawień. Już nawet nie wymieniam tytułów. Festiwal to dla nas okazja do spotkania, wymiany doświadczeń, a dla widza możliwość zobaczenia wielu interesujących propozycji teatralnych. W tym roku niewątpliwym wydarzeniem był występ Jana Nowickiego w spektaklu „Z obłoków na ziemię”, z jego scenariuszem i reżyserią, oparty na poezji Ks. Jana Twardowskiego, Bolesława Leśmiana i jego własnej. Towarzyszyli mu muzycy z Zespołu Little Egoist: Marek Stryszowski (saksofon, flet prosty i śpiew), Cezary Chmiel (syntezatory), Krzysztof Bodzeń(kontrabas elektryczny). Coroczny Łapski Tydzień Teatru to święto teatru w Łapach.  

R. Czepe: Które spektakle i przedstawienia pańskich teatrów były najciekawsze? Które odniosły największe sukcesy?

A. Karasiewicz: Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Każdy spektakl ma swoją historię, swoich aktorów i emocje. Te starsze przedstawienia dziś już tylko można zobaczyć na kasetach, czy płytach. Być może część widzów jeszcze je pamięta. Oczywiście przychodzą na myśl różne tytuły. Spektakle nagradzane, ale i takie, które nie dostały żadnej nagrody, ale cieszyły się ogromnym uznaniem publiczności. Wspomnę tylko niektóre: „Derby w pałacu”, „Wezwanie Pana J.”, „Apsik”, „Dziewictwo”, „Poskromienie Katarzyny”, „Smok Wawelski”, „Przedstawienie Hamleta we Wsi Głucha Dolna”, „Damy i huzary”, „Z wieszcza Adama”. To już historia. I te nowsze: „OFF?” czy „Przypadki Antoniego C.” – ten spektakl gramy już niebawem w Operze Podlaskiej w Białymstoku.

R. Czepe: Jest pan radnym Rady Miejskiej. Warto i o tym porozmawiać. Czym szczególnie zajmuje się pan w Radzie? Jak się pan realizuje jako radny? Co zwłaszcza pana interesuje w samorządzie?

A. Karasiewicz: Bycie radnym to bardzo zaszczytna ale i odpowiedzialna funkcja. Trzeba potrafić słuchać i być wyczulonym na potrzeby wszystkich mieszkańców, podejmować decyzje wyrażające  interes ogółu, zwłaszcza teraz, gdy sytuacja ekonomiczna gminy jest trudna. Z racji wykonywanego zawodu bliskie mi są problemy oświaty i kultury. W samorządzie trzeba zajmować się wszystkimi zagadnieniami, ale sprawami z tych dziedzin życia społecznego staram się zajmować szczególnie.

R. Czepe: Od trzech lat zabiega pan o odwodnienie cmentarza? Klub w tym pana wspiera. Występował pan z interpelacjami do Burmistrza i różnych instytucji. Czy jest na to szansa, aby pochówki nie kojarzyły się z zatapianiem?

A. Karasiewicz: Sprawę zgłosili mi mieszkańcy ulicy Cmentarnej. Wiadomo, jak w Łapach nieraz wyglądają pochówki. Rzeczywiście problem jest bardzo poważny i ze swej strony występowałem na piśmie do kilku instytucji, by wyjaśnić wątpliwości, dotyczące realizacji tej inwestycji. Przez pewien czas, mimo moich zabiegów w radzie, sprawa znacznie się opóźniała. Jest jednak szansa, że może uda się wykonać odwodnienie, którego finansowanie zostało wreszcie ujęte w budżecie na rok 2014.

R. Czepe:Zabiega pan o rozwój południowej strony miasta. Na pewno zmartwiła pana informacja, że nie będzie basenu w Łapach, który właśnie po tamtej stronie był planowany w poprzedniej kadencji przy ulicy Żwirki i Wigury i nawet uzyskał wówczas znaczne dofinansowanie? 

A. Karasiewicz: Myślę, że to wielka strata, że akurat ta inwestycja  została zaprzepaszczona. Niejednokrotnie dochodzą do mnie głosy, zwłaszcza od ludzi młodych, że obiekt ten cieszyłby się w naszym mieście ogromną popularnością. Wystarczy spojrzeć, jak bardzo oblegany jest „Orlik”, który znajduje się obok. W ogóle warto zauważyć wielki rozkwit sportu i rekreacji w Łapach, zwłaszcza w okresie kierowania OKF-em przez pana Adama Protasiewicza. Jak wiadomo, sport to zdrowie, ale konieczne są takie obiekty. Dlatego mogę śmiało powiedzieć, iż młodzież rozgoryczona jest faktem zaniechania budowy basenu w naszym mieście.

R. Czepe: Co chciałby pan, aby zostało zrealizowane w najbliższych latach w naszym mieście?

A. Karasiewicz: Bardzo starałem się o to, by miasto przejęło zaniedbaną część ulicy Małej, by móc wreszcie w przyszłości odnowić tę drogę, a może nawet wykonać przebicie do Długiej. Osobiście uważam, iż nasze osiedle jest miejscem trochę zapomnianym przez władze. Pierwsze głosowanie było niepomyślne, bo nie zostały spełnione określone warunki, ale już w drugim udało się przekonać radnych i ta część ulicy weszła pod gminnego zarządcę. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się wykonać tu niezbędne remonty. Moim marzeniem jest oczywiście nowy dom kultury w tzw. Domu Partii – obiekt z prawdziwego zdarzenia, wyremontowany i zmodernizowany. Z profesjonalnie wyposażona sceną, kulisami, ekranem kinowym, stałym nagłośnieniem, dobrymi światłami i oczywiście odpowiednio dużą widownią. Myślę, taka sala jest Łapom bardzo potrzebna i to nie tylko dla teatru, ale także szeroko rozumianego życia kulturalnego i społecznego miasta. Jest wreszcie budynek i projekt – to niepowtarzalna szansa. Bardzo bym chciał, aby tego projektu nie zaczęto okrajać i zubażać, bo potem się już tego nie przywróci. Potrzebna jest porządna scena, prawdziwy „komin sceniczny”, pozwalający na szybką zmianę dekoracji itd. Myślę, że Łapy zasłużyły sobie na taki obiekt, a szczególnie zasłużyła młodzież, garnąc się do teatru,  występując na scenie i wręcz masowo przychodząc oglądać spektakle. Teraz trzeba tylko stworzyć warunki do dalszego rozwoju.

R. Czepe: Dziękuję za rozmowę. I do zobaczenia na posiedzeniu komisji lub sesji… a właściwie może lepiej na kolejnym przedstawianiu wyreżyserowanym przez pana.

A. Karasiewicz: Dziękuje również.

----------------------------

Rozmawiał Roman Czepe

Wywiad przeprowadzony został dla Portalu Łapskiego www.portal.lapy.pl
(2013-07-02)

Zapraszamy na stronę Teatru Kaprys na Facebooku https://pl-pl.facebook.com/pages/teatr-KAPRYS/161332073933053 (zdjęcie stamtąd)

----------------------------

Adam KARASIEWICZ(ur. w 1975 r.) ukończył Filologię Polską oraz  Studia Podyplomowe z Historii na Uniwersytecie w Białymstoku,  a także Teatralne Studium Instruktorskie. Jest nauczycielem języka polskiego i Historii w I Liceum Ogólnokształcącym w Łapach oraz instruktorem teatralnym Domu Kultury w Łapach. Żonaty, ma trzy córki. W 2009 r. nagrodzony „Kryształową Podkową” za stworzenie w Łapach „zagłębia” teatru amatorskiego, zdobywającego serca rzeszy wiernej publiczności oraz pełne pasji i twórczego zaangażowania realizowanie nowych przedstawień, nagradzanych i wyróżnianych w kraju, za wyjątkowy talent instruktorski oraz umiejętność skupiania młodych ludzi wokół teatru. W 2012 r. został uhonorowany nagrodą Marszałka Województwa Podlaskiego w dziedzinie tworzenia, upowszechniania i ochrony dóbr kultury.

[1]Nagroda wręczana była przy okazji uroczystych obchodów rocznicy nadania Łapom praw miejskich, a jej celem było wyróżnienie osób, instytucji i organizacji, które posiadają wybitne osiągnięcia w dziedzinie społecznej, artystycznej, kulturalnej i w sposób wyjątkowy angażują się w rozwój miasta i gminy Łapy. W następnej kadencji zaprzestano honorowania tą nagrodą osób zasłużonych.

 

gala_1_png.png