2013-10-31

Należy wspierać sport, bo jest kluczem do zdrowia społeczeństwa. WYWIAD

Wywiad z Piotrem Pułkośnikiem ? trenerem judo, posiadającym 5 dan mistrzowski, organizatorem Międzynarodowego Turnieju Judo im. A. Laszuka, radnym Rady Miejskiej w Łapach.

Roman Czepe: Piotrze, odkąd cię znam – a znamy się przecież bardzo długo – z podziwem obserwują twoją działalność. Zajmujesz się judo, trenujesz mnóstwo młodzieży i dzieciaków i masz znakomite osiągnięcia. Zależy mi na tym, aby opisać twoją historię pełniej. Jak więc twoja przygoda z judo i w ogóle ze sportem się zaczęła.

Piotr Pułkośnik: Na pierwsze zajęcia trafiłem w 1978 roku za namową Antoniego Laszuka, trenera, entuzjasty judo i przyjaciela moich rodziców. Ta przygoda trwa do dzisiaj. Do września 1988 roku byłem zawodnikiem, a następnie trenerem w Międzyszkolnym Klubie Sportowym Narew Łapy.

R. Czepe: Nieraz rozmawialiśmy o Antonim Laszuku. Trenował u niego także mój młodszy brat. Pamiętam Pana Antoniego, jako człowieka bardzo otwartego, z dużym poczuciem humoru i bardzo konsekwentnego. Czy wiesz, jak zaczęła się jego historia z judo?

P. Pułkośnik: Antoni Laszuk trenował judo w Jagielloni Białystok. Gdy doznał kontuzji kolana, postanowił zająć się szkoleniem. Jakiś czas potem uzyskał stopień instruktorski. I to właśnie on zaproponował dyrektorowi Zespołu Szkół Mechanicznych w Łapach Edwardowi Kiejzikowi powołanie sekcji judo w szkole, na co dyrektor z chęcią przystał. Już w styczniu 1977 roku odbyło się pierwsze zebranie organizacyjne i tak oficjalnie powstał klub. Pierwszym trenerem został oczywiście Antoni Laszuk, a kierownikiem klubu Lech Zakrzewski.

R. Czepe: Prowadzisz turnieje o randze międzynarodowej imienia właśnie Antoniego Laszuka. Kilka dni temu organizowałeś go już po raz dziesiąty. W ten sposób także utrwalasz pamięć o Panu Antonim.

P. Pułkośnik:  Tak, pomysł rozgrywania w Łapach turnieju imienia Antoniego Laszuka zrodził się dziesięć lat temu. To był dziesiąty, jubileuszowy turniej, ale i zarazem największy. Wystartowało 250 zawodników – z Litwy, Białorusi i Polski. Organizacja tak dużej imprezy sportowej to ogromne przedsięwzięcie, w które zaangażowana jest liczna grupa osób, zebrana w komitecie organizacyjnym. Uczniowski Klub Sportowy „NAREW” Łapy chciałby serdecznie podziękować  za wsparcie finansowe Marszałkowi Województwa Podlaskie ,Burmistrzowi Łap oraz sponsorom :firmie BODEX –Natalia i Bogdan Brzozowscy , Jarosławowi Dadura-Elektryk, Leszkowi Truskolawskiemu –Cukiernia u Lecha, Leszkowi  Gulewicz-zespół Dexter ,Piotrowi Pietraszko i wszystkim osobom  zaangażowanym w organizację  turnieju , bez których ta impreza nie byłaby tak udana.

R. Czepe: Piotr Pułkośnik to człowiek instytucja. Jesteś duszą Stowarzyszenia „Narew” Łapy. W czym pomaga ci stowarzyszenie? Dlaczego je powołałeś?  

P. Pułkośnik:  Stowarzyszenia mogą pozyskiwać środki finansowe potrzebne na działalność, o które szkoła nie zawsze może występować. Już rejestrując stowarzyszenie w 1994 roku otrzymałem od Polskiego Związku Judo maty treningowe, a w kolejnych latach pomoc finansową i sprzęt. Zawsze mogłem liczyć na czyjąś życzliwość. Doceniano efekty naszej działalności.

R. Czepe: Twoja córka to klasa niemal – a może bez niemal – olimpijska. Mocno nalegałeś, aby interesowała się judo?

P. Pułkośnik: Naprawdę nie musiałem tego robić. Jej przygoda z judo rozpoczęła się bardzo wcześnie. Ciągle przebywała na treningach z mną, ale i ze swym starszym bratem, który wcześnie już był zawodnikiem. Była z nami na treningach zgrupowaniach, zawodach. Chyba nie miała wyboru.

R. Czepe: Możesz wymienić jej  największe sukcesy?

P. Pułkośnik: Dwukrotna brązowa medalistka Mistrzostw Europy, dwunastokrotna medalistka Pucharów Świata, trzy razy zajęła piąte miejsca na Mistrzostwach Europy, siódme miejsce na Akademickich Mistrzostwach Świata, dwadzieścia razy zdobywała medal na Mistrzostwach Polski, w tym 13 razy złoty medal…

R. Czepe: Już wspomniałeś, że trenował judo także twój syn. Obecnie także jest trenerem.

P. Pułkośnik: Łukasz był wyjątkowo utalentowanym zawodnikiem. Zdobył 8 medali na Mistrzostwach Polski. Walczył na Mistrzostwach Europy Juniorów Młodszych w Rumunii. Niestety – mam na myśli jego karierę sportową – w wieku 21 lat postanowił zostać trenerem. Ale swoja wiedzę przekazuje innym. Doceniam, jak prowadzi zajęcia. Odnosi już sukcesy na polu trenerskim w Uczniowskim Klubie Sportowym Narew Łapy.

R. Czepe: Nieraz widzę, jak wspiera ciebie – w właściwie was, bo i syna i córkę – w tych działaniach żona. Chyba to bardzo ważne?

P. Pułkośnik: Jej pomoc jest bezcenna. Zawsze wspiera mnie i nasze dzieci, jest doskonałym doradcą.

R. Czepe: To, że uczysz w największej szkole średniej w Łapach i wciąż jednej z większych w województwie, na pewno bardzo ci pomaga w twej działalności sportowej. Masz za sobą dyrekcję, wsparcie wielu nauczycieli, bardzo dobre warunki w nowoczesnej hali na prowadzenie zawodów…

P. Pułkośnik: Rzeczywiście, otrzymuję ogromną pomoc ze strony dyrekcji Zespołu Szkół Mechanicznych. Mogę powiedzieć, ze ta współpraca jest wręcz wzorowa i życzyłbym wszystkim szkolnym klubom sportowym  takiego wsparcia i pozytywnej symbiozy. Zresztą, przez wiele lat pani dyrektor Danuta Bojczuk była prezesem klubu.

R. Czepe: Na co dzień trenowałeś przy ulicy Nowej w obiekcie, który w poprzedniej kadencji dla samorządu kupiliśmy od Starosty Białostockiego. Była tam stara, ale dogodna salka, zrobiłeś siłownię… Musiałeś się jednak stamtąd przenieść?

P. Pułkośnik: Nie wiem, czy warto mówić o zaistniałej sytuacji. Mimo starego obiektu mieliśmy tam bardzo dobrą bazę treningową, w dobrej lokalizacji. Wszystkie sukcesy klubu wywalczone zostały dzięki ciężkiej pracy, a ta odbywała się właśnie w tej sali. Tam była odpowiednia atmosfera. To było „nasze” miejsce, z którym nas kojarzono, do którego się przyzwyczajamy. Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Stało się. Oczywiście, będziemy trenować dalej i budować jak najlepszą atmosferę w nowym miejscu.

R. Czepe: Nie widziałem, jakie macie teraz warunki. Co wam zaproponowano w gimnazjum? Czy trenujesz w jednej z dwóch sal sportowych na górze, które wyremontowaliśmy w poprzedniej kadencji, czy też dano wam inne pomieszczenia? Czy masz tam szatnie i podobne zaplecze? Czy macie pieniądze na remont?

P. Pułkośnik: Nie jest to sala, o której wspominasz. Musieliśmy zaadaptować pomieszczenia, w których mieściła się biblioteka. Aby się tam wprowadzić musieliśmy wykonać mnóstwo prac remontowych, wyburzyć  ściany, malować, szpachlować itp. Przez trzy tygodnie trenerzy, zawodnicy i rodzice pracowali popołudniami do godziny 22, a czasami dłużej. To była wielka mobilizacja i wysiłek. Należy się im ogromne podziękowanie. Dzięki tej bezcennej pomocy możemy już trenować w nowej sali. Pozostał jednak problem finansowy, ponieważ wszystkie koszty pokryłem z własnych funduszy. Jest jednak dobra współpraca ze szkołą. Zostaliśmy serdecznie przyjęci przez dyrekcję Gimnazjum.

R. Czepe: Znany jesteś z dużej aktywności. Umiesz pozyskiwać pieniądze na działania sportowe, piszesz wnioski, wszędzie szukasz dofinansowania. Jak się to mówi: nie wyciągasz jedynie ręki do samorządu, ale jak najwięcej starasz się pozyskać z innych źródeł. Proporcjonalnie do udzielonej dotacji gminnej ty chyba najwięcej pozyskuje pieniędzy z źródeł innych niż gminne?

P. Pułkośnik: Rzeczywiście, oprócz oferty składanej do Urzędu Miejskiego udaje się pozyskiwać dodatkowe środki z Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Sportu. Dzięki tym pieniądzom organizujemy dwie duże imprezy sportowe Olimpiadkę Kubusia Puchatka i wspomniany już Międzynarodowy Turniej Judo im. Antoniego Laszuka. Dzięki wsparciu z Ministerstwa Sportu najlepsi zwodnicy otrzymują dofinansowania do zgrupowań sportowych, a klub może zakupić potrzebny do treningu sprzęt sportowy.

R. Czepe: A jak wygląda dotowanie klubu przez samorząd?

P. Pułkośnik: Klub składa ofertę na działalność w ramach otwartego konkursu ofert. Niestety, rosnące koszty opłat licencji, opłat związanych z wyjazdami na zawody, zakupem sprzętu niezbędnego do treningu, wyjazdami na zgrupowania itd. powodują, że kwota nam przyznana jest wyraźnie niewystarczająca. Musimy rezygnować z wielu wyjazdów na zawody i ograniczać zakup sprzętu sportowego, a to niewątpliwie nie wpływa pozytywnie na wyniki sportowe. Staramy się nadrobić to intensywną pracą i uporem.

R. Czepe: Współpracujemy razem jako radni Rady Miejskiej w Łapach. To nie pierwsza twoja kadencja, jesteś już doświadczonym radnym. Twoją aktywność widać w protokołach z sesji Rady Miejskiej. Czym szczególnie się zajmowałeś?

P. Pułkośnik: Jako radnego Rady Miejskiej w szczególny sposób interesuje mnie to wszystko, co może zapewnić rozwój Łap. Dużo uwagi jako nauczyciel i trener poświęcam tematom związanym z edukacją i sportem. Mam nadzieję, że sytuacja Łap, po zamknięciu  dwóch największych zakładów, zacznie się poprawiać i że znajdą  się inwestorzy zarówno na  terenach po upadłych zakładach, ZNTK i Cukrowni, i w podstrefie specjalnej strefy ekonomicznej. Z pewnością to nie szybki proces, ale powoli zaczynają być widoczne efekty naszych projektów z poprzedniej kadencji, zwłaszcza dotyczących powołania podstrefy ekonomicznej. Priorytetem są miejsca pracy, ale trzeba też zdecydowanie stawiać na oświatę, bo przyszłość państwa, regionu, gminy zależy od tego, jakie jest nauczanie młodzieży. Za wszelką ceną należy wspierać sport, bo jest kluczem do zdrowia społeczeństwa.  Byłem i jestem gorącym zwolennikiem budowy basenu w naszym mieście. Szkoda że planowana w poprzedniej kadencji  inwestycja nie jest kontynuowana pomimo uzyskania znacznego dofinansowania.

R. Czepe: Dziękuję za rozmowę i życzę ci wielu sukcesów.

P. Pułkośnik: Ja także dziękuję.

--------------------------------

2013-10-31

Wywiad dla Portalu Łapy przeprowadził Roman Czepe. (Zdjęcie z archiwum P. Pułkośnika)

1_png.png